Ułożyli, że zachowają obojętne miny, by nikt nie powziął podejrzenia, jak było istotnie.

— Czy mogę zaufać, że nigdy prawda nie wyjdzie na wierzch, panie Gösto? — spytała, zanim się udali na widownię.

— W zupełności, panno Marianno! — odparł. — Rezydenci umieją milczeć, ręczą za nich!

Spuściła oczy, a dziwny uśmiech wybiegł na jej wargi.

— A gdyby mimo wszystko wyszło na jaw, cóż wówczas pomyślą o mnie ludzie, panie Gösto?

— Nic nie pomyślą. Pewni byli, że wymagała tego rola i żeśmy dalej grali!

Jedno jeszcze pytanie niepokoiło ją, toteż spytała z wymuszonym uśmiechem, spuszczając oczy:

— A co sądzi o tym sam pan Gösta?

— Sądzę, że panna Marianna zakochała się we mnie! — odparł ze śmiechem.

— Proszę tak nie myśleć! — powiedziała śmiejąc się także. — Inaczej musiałabym przebić pana tym sztyletem hiszpańskim, by dać dowód, że tak nie jest.