W tej chwili zobaczył, że Katarzyna zbliża się, a z nią idzie Ola Bengsta. Ucieszył się bardzo. Chciał krzyknąć, by się spieszyli, ale nie był w stanie wymówić jednego słowa.

Za chwilę stanęli nad nim i pochylili się ku niemu.

Katarzyna przyniosła wody, dała mu się napić i powoli zaczęły mu wracać siły. Mógł teraz zawiadomić ich, że zbliża się dzień Sądu Ostatecznego.

— Tak myślisz? — rzekła Katarzyna. — Sąd Ostateczny? Masz chyba gorączkę!

Jan zwrócił się do sieciarza.

— A wy, Olo Bengsta — powiedział — nie widzicie, że sklepienie niebieskie opada coraz bardziej?

Ola nie odpowiedział, tylko zwrócił się do Katarzyny.

— Tak być dalej nie może! — powiedział. — Trzeba koniecznie spróbować tego, o czym mówiliśmy po drodze. Najlepiej będzie, jeśli teraz zaraz udam się do Falli.

— Ależ Lars się nie zgodzi! — odparła.

— Wiecie przecież, że Lars pojechał do szynku. Erykowa, sądzę, zdobędzie się na tyle odwagi...