August był to człowiek rozumny, spokojny i rozmowa z nim dobrze oddziałała na Klarę Gullę. Powiedział, że uczyniłaby lepiej, gdyby wyjechała i podjęła na nowo swe poprzednie zajęcie. Nie może jej to żadną miarą wyjść na dobre, jeśli będzie czekała na zmarłego w samotnej przystani.
Odrzekła, że nie ma odwagi wyjechać, zanim ojciec nie spocznie w poświęconej ziemi. Ale August nie chciał tego nawet słuchać.
Pierwsza rozmowa nie dała żadnego pozytywnego wyniku, gdy jednak August przybył po raz drugi, po dłuższej rozwadze obiecała, że usłucha jego rady. Rozstali się z tym, iż August przyjedzie nazajutrz własnym wózkiem i odwiezie ją na stację kolei.
Gdyby August uczynił to, co przyrzekł, wszystko by się może było dobrze skończyło. Ale stanęły mu na przeszkodzie ważne sprawy i przysłał tylko parobka z wózkiem. Mimo to Klara Gulla zabrała rzeczy, wsiadła i odjechała. W drodze wszczęła rozmowę z woźnicą o ojcu swym i wyciągnęła go na opowiadanie. Dowiedziała się różnych rzeczy świadczących, że był jasnowidzącym i utwierdziła się w tym, co słyszała od matki w fatalny dzień odjazdu. Słuchała przez czas pewien, potem zaś kazała parobkowi zawrócić. Porwał ją taki strach, że nie miała odwagi jechać dalej. Zmarły cesarz Portugalii posiadał moc ogromną. Klara Gulla wiedziała, że umarli niespoczywający w poświęconej ziemi ścigają swych nieprzyjaciół i mszczą się straszliwie. Musiała tedy wydobyć ojca z wody, położyć go do trumny i pochować po chrześcijańsku, czuła, że inaczej nie zazna w życiu jednej chwili spokoju.
Pożegnanie
Około Bożego Narodzenia dostała Klara Gulla zawiadomienie, że matka jej bliska jest śmierci i to dopiero było w stanie oderwać ją od przystani.
Poszła pieszo, gdyż był to najlepszy sposób dostania się w tej porze roku do Askadalarny i obrała drogę przez Loby i bór powyż86 Snipy.
Gdy Klara Gulla mijała folwark, będący dawniej własnością Björna Hindriksona, spotkała wysokiego, poważnie wyglądającego mężczyznę, który naprawiał płot. Pozdrowił ją skinieniem głowy i przepuścił mimo siebie, potem jednak popatrzył za nią i w końcu, podbiegłszy, dogonił ją.
— Jesteście zapewne Klara Gulla ze Skrołyki? — spytał. — Mam wam coś powiedzieć. Jestem Linnart, syn Björna Hindriksona! — dodał, widząc, że nie wie, kim jest.
— Bardzo mi śpieszno! — odrzekła. — Może odłożycie to na inny raz! Dostałam wiadomość, że matka moja bliska jest śmierci.