Katarzyna pochwyciła nagle dłoń córki silnym uściskiem, podniosła się na łóżku i złożyła ostatnie wyznanie swoje:

— Wszystko dobro, jakie jest we mnie, zawdzięczam Janowi! — powiedziała wyraźnym, silnym głosem.

Opadła na poduszki i od tej pory na ustach jej nie zjawiło się już żadne zrozumiałe słowo. Nadchodził skon, a nazajutrz rano Katarzyna połączyła się z mężem.

Przez cały czas trwania śmiertelnej walki leżała Klara Gulla na ziemi przy łóżku matki i płakała. Leżała, a łzy zmywały z jej serca strach, urojenia fantazji i wszelaki występek i winę. Płynęły te łzy strumieniem rwącym, rozlewnym, nie mogła przestać płakać.

Pogrzeb cesarza

W ostatnią niedzielę przed Bożym Narodzeniem odbyć się miał pogrzeb Katarzyny ze Skrołyki. W kościele niedużo bywało ludzi zazwyczaj w takim czasie, bo wielu odkładało udział w nabożeństwie do wielkich uroczystości świętalnych89.

Toteż zakłopotanie ogarnęło tę małą grupkę Askadalarnczyków, którzy przyłączyli się do konduktu pogrzebowego, w chwili gdy przybyli na plac leżący pomiędzy budynkiem gminnym a kościołem. Zastali tłumy ludzi, jakich nikt nie widywał na tym miejscu, chyba wówczas kiedy to w Swartsjö raz do roku proboszcz z Bro wygłaszał kazanie albo czasu wyborów do parafialnej rady.

Oczywiście nie ściągnął tłumów pogrzeb starej Katarzyny, ni chęć oddania jej ostatniej przysługi, sprawa musiała mieć powód inny. Może się spodziewano jakiejś znakomitej osobistości na nabożeństwie, lub też inny nieznany, a słynny proboszcz miał wygłosić kazanie onej niedzieli.

Ludzie z Askadalarny żyli w kącie tak zapadłym, że mogło zajść wiele rzeczy w parafii, o których wieść do nich nie dochodziła, albo przedostawała się późno.

Ci, którzy stanowili orszak żałobny, zajechali, jak to bywa zawsze, na plac wozami i bryczkami i wysiedli z nich. Plac przed kościołem zatłoczony był, poza tym jednak nie spostrzegli nic nadzwyczajnego. Żałobnicy dziwili się coraz to bardziej temu, co się działo, ale nie śmieli pytać o przyczynę. Nie wypadało im łączyć się z resztą, którą nic pogrzeb nie obchodził, ale winni byli trzymać się na uboczu, tak by każdy widział, iż stanowią kondukt żałobny.