— Możeście zostawił okulary tam, gdzieście był29 przedtem? — spytała Klarcia.
To samo przyszło na myśl Agrypie, chociaż nie mógł przypuścić, by to było prawdą.
Mimo wszystko bez okularów nie mógł się wziąć do zegara i nie było innej rady, jak tylko włożyć mechanizm i tarczę do szafki z powrotem i związać tobołek.
W chwili kiedy się obrócił tyłem do dziewczynki, wsunęła szybko futerał z okularami do środka.
Agrypa zawrócił do dworu w Löwdalu, gdzie ostatnio pracował, w celu odnalezienia okularów. Tam rozwiązał tobołek, by pokazać, że ich nie ma, a tymczasem pierwsza rzecz, jaką spostrzegł, był to właśnie futerał z okularami.
Spotkawszy niedługo potem Jana i Katarzynę na placu kościelnym, podszedł do nich pierwszy.
— Doczekacie się wielkiej pociechy ze swej małej córeczki — powiedział — ze swej sprytnej, mądrej córeczki!
Owoc zabroniony
Ciągle różni ludzie przepowiadali Janowi ze Skrołyki, że gdy córeczka jego dorośnie, doczeka się z niej pociechy. Oczywiście nikt nie zdawał sobie sprawy, że teraz już go uszczęśliwia co dnia, co godziny i że jest mu zesłańcem bożym. Raz tylko przez cały okres dziecięctwa Klary musiał się Jan pogniewać na nią i wstydzić tego, co uczyniła.
Tegoż roku w lecie, kiedy skończyła jedenaście lat, udał się Jan z nią poprzez góry do Löwdali. Był to siedemnasty sierpnia, dzień urodzin porucznika Liliecrona, właściciela Löwdali.