— No właśnie już nie mogę — odezwał się gość. — Dawno miałem to zrobić, ale widzisz, jakoś mi nie wypada. Nie mogę odgonić myśli, że będziesz potem mówił do siebie: „Ten Gustav Ålin, syn moich dzierżawców, taki się zrobił panisko, że będzie mnie teraz pouczał”.
— Daj spokój, Ålin — wtrącił Hede — wcale tak nie myślę. Toż i mój dziad był z chłopów.
— No, ale dziś o tym nikt nie pamięta — powiedział Ålin. Siedział naprzeciwko Hedego i ciężko wzdychał (z każdą chwilą jego chłopska natura coraz bardziej mu doskwierała), jakby miało mu to pomóc wybrnąć z zakłopotania. — Wiesz, jak sobie myślę o różnicy między twoją rodziną a moją, to uważam, że winien jestem milczeć, ale gdy przypomnę sobie, że to twój ojciec pomógł mi kiedyś, bym dziś mógł studiować, to pewnie słusznie, żebym powiedział.
Hede rzucił mu piękne spojrzenie.
— Mów zatem, żebyś się pozbył tego zmartwienia!
— No więc słyszałem — zaczął Ålin — jak mówią, że nic nie robisz. Mówią, że nawet książki nie otworzyłeś przez te cztery semestry, coś je spędził w akademii. Nie robisz nic, tylko całymi dniami wygrywasz na skrzypcach. A mnie trudno w to nie uwierzyć; w szkole w Falun2 nie chciałeś robić nic innego, choć wówczas musiałeś pracować.
Hede zesztywniał na krześle. Ålin miał coraz bardziej nieszczęśliwą minę, ciągnął powoli, choć zdecydowanie:
— Z pewnością myślisz, że kto ma na własność taki majątek jak Munkhyttan3, powinien móc robić, na co ma ochotę, pracować, jeśli chce, a jeśli nie, odpuścić. Dostanie dyplom, to dobrze. Nie dostanie dyplomu, to niemal równie dobrze; bo i tak nie chcesz być nikim jak tylko nadzorcą, przez całe życie chcesz mieszkać w Munkhyttan. I ja rozumiem, że w ten sposób myślisz.
Hede milczał, a Ålin widział, jak kolegę otacza mur dostojeństwa, ten sam, który w jego oczach otaczał ojca Hedego, radcę, i matkę, radczynię.
— Sprawy mają się jednak tak, że Munkhyttan nie jest już tym, czym było dawniej, kiedy ruda żelaza przynosiła zyski — podjął ostrożnie. — I o tym radca dobrze wiedział, dlatego przed śmiercią postanowił posłać cię na studia. Radczyni też o tym wie, biedaczka, a z nią cała wieś. Jedynym, który nic nie wie, jesteś ty, Hede.