Cóż miała zrobić, by zniknąć, nim wierni wyjdą z kościoła?
Zaczęła mu obiecywać najwspanialsze rzeczy, jak się przyrzeka dzieciom, chcąc je udobruchać.
— Powiem ojcu, żeby kupił od ciebie tuzin sierpów12. Pozamykam psy, żebyś mógł przyjść na plebanię. Poproszę matkę, by podała ci najlepszy posiłek.
Nie wyglądało na to, że ustąpi.
Pomyślała o instrumencie i rzekła zrozpaczona:
— Zanieś mnie do domu, a zagram ci na skrzypcach.
I oto proszę! Na jego twarz wstąpił uśmiech. Oto, czego chciał.
— Będę ci grała całe popołudnie, tak długo, jak tylko zechcesz.
— I nauczysz skrzypce nowych melodii? — zapytał.
— Z radością.