O podobnym duchu pokutującym, ale pokutą straszniejszą, przywiązana jest opowieść do włości Ostrowsko208, leżącej między Nowym Targiem a Czorsztynem. Na jej polach, niedaleko drogi, znajduje się bagno, z którego nocą wybiega człowiek nagi i goni za przechodzącymi. Pokutnik ten straszniejszy niż pierwszy, bo samobójca podobno — miał się utopić rozmyślnie.
Wiele jest opowieści, w których grają rolę czarci, czyli złe duchy, pojmowane już ze stanowiska religii chrześcijańskiej.
W Bukowinie Łopuszańskiej209, która leży pod górą Kluczki, w sam dzień świętych Piotra210 i Pawła211 ujrzano diabła ubranego po niemiecku, jak przeszedł pomiędzy bydłem, wszedł do lasu i porąbał jawor. Ktokolwiek chciał później ten jawor zrąbać, tak się kaleczył, że musiał zaniechać. Niejedno drzewo tak napiętnowane napotyka się w górach. Górale się bardzo strzegą, zwłaszcza w pierwszych dniach po wyżej wspomnianym święcie, żeby nie rąbać podobnych drzew..
Są znowu przykłady złych duchów odpłacających przysługę odsługą212. Pewnej nocy, bardzo już późno, zajechał do jednego z kowali w Harklowej powóz zaprzężony sześcioma dzielnymi, karymi końmi. Wyjechał on z Dunajca, siedział w nim pan ubrany po niemiecku i sam powoził. Zatrzymał się przed kowalem, bo jednemu z koni podkowa odpadła. Kowal ją przybił i widział, że była ze złota. Podróżny w nagrodę dał kowalowi strzelbę, a sam popędził dalej gościńcem. Od tego czasu dziwny strzelec z owego kowala — zabija takie zwierzęta i ptaki, jakich w całej krainie góralskiej nie ma.
Niepodobna spisywać wszystkiego, co słyszę w podobnym rodzaju, a tym bardziej nie uważam za właściwe umieszczać tutaj wszystkiego, co mam w notatkach. Daję tylko próbki przedstawiające z różnych stron ducha Podhalan, ich życie bardziej wewnętrzne w objawieniu się zewnętrznym, na polu wyższym od życia powszedniego.
Zresztą nie wątpię, że będę jeszcze nie raz musiał dotknąć tej strony: zachowuję przeto do późniejszego czasu, co będzie mogło uczynić pełniejszym ten ogólny zarys oblicza religijnego Podhalan. Muszę jednak cofnąć się na chwilę do opowieści o obrazie św. Antoniego i lesie przeklętym. Co za głęboka nauka w tych opowieściach ludu, nie prostego nawet! Alboż przez grzech bezbożności nie widzimy narodów całych w potwornym stanie tego lasu? Te grady, co biją w ludzkość, ten wóz narodu, którego żadna siła nie może poruszyć z miejsca, gdzie uwiązł, skąd to wszystko? Co to jest? Prawda znieważona, wyższy świat zbluźniony lub pogardzony przez wyższych ludzi, wyższe uczucia. I nie ma ratunku, nie ma postępu świętego, póki go człowiek nie przebłaga, póki mu nie wypłaci długu należnej czci!
Dolina nowotarska. Nowy Targ
Ze wszystkich dolin, które dotąd opisałem, ze wszystkich, które znalazłem na mojej drodze od Tarnowa ku Podhalu, które widziałem gdziekolwiek, żadna nie może iść w porównanie z doliną nowotarską. Mogą być milsze od niej, wdzięczniejsze, na małą skalę, ale trudno o podobną, bo trudno o takie skupienie tylu i takich przedmiotów, jak są te, które wchodzą do jej ogółu. Wszystko tu się składa na całość rozmiaru ogromnego, rozmaitości wszechstronnej, różnorodnego wdzięku. Rozległość, oblicze wewnętrzne, widoki na zewnątrz, mieszkańcy, życie przyrody, życie ludu, pomniki dziejów, poezja gminu i tym podobne — wszystko to tworzy świat pełny sam w sobie, harmonijny, ogromny, różny od wszystkiego, co dotąd widziałem, zasługujący ze wszech miar na uwagę i bliższe przypatrzenie się. Jestem dla niego pełen czci i miłości, stąd pragnę i będę usiłował skreślić go chociaż w pewnej części, w rysach ogólnych, a o ile można — wiernych. Praca to jest niekrótka i nielekka; nie mając przed sobą innej w tych dniach, jej poświęcę całą tych dni swobodę.
Dolina nowotarska zajmuje przestrzeń ogromnego obwodu. Niepodobna oznaczyć ją z dokładnością milami, powiem tylko, o czym mnie zapewniono, że ludność doliny wynosi z górą sto tysięcy mieszkańców. Granice widnokręgu są granicami doliny. Granicę ową stanowią od południa Tatry, dalej ku zachodowi bieleją cokolwiek niższe szczyty, ale śnieżne, gór zwanych Fatrami. W skręcie ku północy napotykasz wysoki Żywiec i następnie, jak olbrzymi kopiec narożny, jedyną w swoim rodzaju i w tej stronie, samotną, piramidalną Babią Górą. Od niej cała północna i wschodnia strona doliny zasłonięta jest pasmem przedgórzy, które się odznaczają szczytami i garbami niepośledniej wysokości, jak na przykład Kluczki, szczyt Maniowski213 i inne, nieznane mi z nazwy. Pasmo to kończy się na Pieninach przy Czorsztynie. Dolina jest znacznie dłuższa niż szersza; najwęższa pod Czorsztynem, rozszerza się coraz bardziej. W okolicy Nowego Targu oś jej szerokości liczy się już milami. Kierunek doliny z północnego wschodu na południowy zachód.
Niezliczone wody w potokach rozmaitej wielkości spotykają się w dolinie — to z przedgórzy, to z Tatrów. Najznaczniejsze między wychodzącymi z łona Tatrów są Białka, Wag, Czarny i Biały Dunajec. Wag odpływa na Węgry, do Dunaju214, drogą, którą sobie wyżłobił pomiędzy najwyższymi górami. Poczyna się jednak w północnym boku Tatrów i tym sposobem zarywa część okolicy nowotarskiej215. Biały i Czarny Dunajec zlewają się pod Nowym Targiem w jeden Dunajec, który zabiera Białkę i wszystkie inne potoki.