Pojrzał z niedowierzaniem.

— Ale ten Machnicki wariat!

— Nie dla mnie, jak dotąd — odparłem z uśmiechem, a na dowód pokazałem mu odpis jego improwizacji — w tym przynajmniej widzę więcej jak rozum pospolity.

— A u nich jednak to wariacja.

Po chwili nowego milczenia nagle zapytał:

— Widziałeś pan zamek odrzykoński?

— Z daleka.

— Więc musisz tu być bardzo niedawno?

— Od tygodnia.

Na tę odpowiedź postrzegłem niezadowolenie w twarzy Machnickiego.