Szukałem, ach, szukałem tej boskiej kochanki,

Której na podsłonecznym nie bywało świecie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Lecz gdy w czasach tych zimnych nie ma ideału,

Przez teraźniejszość w złote odleciałem wieki,

Bujałem po zmyślonym od poetów niebie...

Gdy zaś nareszcie znalazł na ziemi tę wymarzoną kochankę, jej obraz tak się wyrył w jego sercu i wyobraźni, że ją wszędzie, i tylko ją, widział.

Jeden tylko obrazek na zawsze wyryty,

Czy rzucam się na piasek i patrzę w głąb ziemną,

Błyszczy jak księżyc w wodzie odbity: