Wezwie nas gwiazda, co w zamku na wieży!
No! W imię Trójcy! Ruszaj, gdzie kto może!»
Jak w tuman iskier rozdęte płomienie.
Jak śpiących nagle przerwane widzenie —
Tak razem zgaśli zwinni jezdcy w borze:
Tu się w promieni tysiąc rozskoczyli,
Tu między pniami jeszcze majaczyli,
A tu i śladu po żadnym już nié ma;
Niby zaklętych pochłonęły drzewa
Przed śmiertelnego słabymi oczyma.