Tchu nie da słyszeć, nie zwróci spojrzenia —
I trzeba wierzyć, widząc jej oblicze,
Że blask tych oczu, to tchnienie dziewicze
Cudowną władzą kwiat wiosny rozplenia.
W tej białych rękach drut jasny i gładki
Wydaje w mgnieniu różnowzore siatki,
Niby od wiatrów i z wiatrów tworzone,
Tak są przejrzyste i lekkie jak one.
A tutaj okrąg głośniejszej roboty:
Tutaj burzliwe furczą kołowroty,