Po oknach błysły światełka wieczoru.
Mile zamkowa służebna drużyna
Wieczór — niestety, ostatni! — zaczyna.
Jak błysk jej światła, ciche jej wesele,
Kiedy zasiędzie każda przy swym dziele.
O! co za rozkosz obejrzeć te grona,
Gdy, za prababek, bawiły się pracą:
Tu gazy blaskiem złota się bogacą,
Jak biała zima mrozem uiskrzona;
Tam czarodziejka, u krosien schylona,