Odkryto głowy, bronie opuszczono,
Utkwiono w ziemię spojrzenia pokorne,
Słów uroczystych słuchano z milczeniem.
«Amen!» I «amen» powtórzono z skruchą.
Echa zamkowe ozwały się głucho:
«Amen». Ich «amen» tak smutny, niemiły,
Jakby go po raz ostatni odbiły.
Zagrzmiał ryk działa i skonał wśród boru.
Na wieży ogień zajął się strażniczy,
Milczący szyldwach ciche kroki liczy.