Jakby w obawie, aby skrytość cała,

Którąś w milczeniu tak długim warzyła,

Wcześnie przestraszyć świata nie zechciała.

«Ho-ha!» Bicz klasnął, brzęknęły łańcuchy,

Opadły mosty, bruk zagrzmiał, bicz klaska,

Rośnie po zamku, zbliża się grzmot głuchy:

«Ho-ha!» Bicz klasnął, stanęła kolaska.

Raduj się, zamku! Rządca wesół wrócił,

Widać, że drogę prędką jazdą krócił,

Bo z wszystkich koni tak się opar dymi.