Kiedy ze stalą, jak z zemsty żagwiami,

Krew żywej piersi lano w trupie czaszki

I każdą łezkę na pana wylaną

Jej dymiącymi kroplami spłacano.

15

Długo, zbyt długo myślom zostawiona,

Stała u okna młoda rządcy żona.

Czy nie zły wicher szeptał ci, Orliko?

Masz w oczach radość, ale radość dziką.

Ciężkieś westchnienie na łono stoczyła: