Milczenie nocy jest marzeń kochanką,

W niemym jej łonie próżnych mar siedlisko.

Com wziął za oręż, za tętnienie koni,

Ani to konie, ani błysk oręży».

Szyldwach zamkowy, gdy oko snem cięży,

Tak sobie myślał i usnął na broni.

Lecz zawsze błyska, lecz zawsze coś dzwoni,

Niby blask stali, niby tętent koni;

I coś się wznosi podobne do huku —

Tutaj przed zamkiem, a tu już po bruku.