Spokojna — tylko oczy się jej mącą.

Czerń rozjuszona właśnie wtedy wpadła,

Gdy w tej postaci stała u zwierciadła.

I konające potępieńca oczy,

Gdy je śmierć grzeszna pod swe bielmo toczy,

Już oblężone katów piekła zgrają,

Piekielnych krain witane już cieniem —

Nic groźniejszego widzieć nie zdołają

Przed ostatecznym na wieki zgaśnieniem.

Ta wpół kobieta, wpół grobów maszkara,