Przed nią trup leży w rozrzuconym łożu;

W ręku nóż trzyma, krew pieni po nożu;

A na niej całej skrwawiona koszula.

Ona ją bierze, macza w trupa ranę

I żmie ją niby, i niby wypiera,

Potem martwego pościelą otula,

Wymawia z cicha słowa ucinane,

Zbroczonym płótnem cała się wyciera

I wolnym krokiem idzie do zwierciadła.

Stanęła z lampą w ręce konającą,