«A teraz, dzieci, na rządcy pokoje!
On, widzę, zamknął przed nami drzwi swoje!»
Ale jak siłą poparli drzwi całą,
Runęły z dźwiękiem przykrego gwizdnienia —
Jakby je żywcem wyrwano z korzenia.
Czemuż ten Kozak, co wprzód skoczył śmiało,
Jak śmiało skoczył, tak się cofnął z trwogą?
Cóż to ma znaczyć ta w ciele diablica?
Ona nie słyszy, nie widzi nikogo:
Takie spokojne jej oko i lica.