Stójże mi, widmo! Nóż to doświadczony

I poświęcony, i dobrze ostrzony.

Rzuć go na wicher, co tańczy po drodze,

A gdzie się kręcił, świeżą krew zobaczysz!

Jeżeli tylko dotrzymać mi raczysz,

W Bogu nadzieja, dobrze cię ugodzę!»

Nóż błysnął, gwizdnął... Po niewieścim jęku,

Po smutnym lampy rozbryźnionej dźwięku —

Głucho i ciemno. Kozacy zdumieli

Jeszcze krwawego widma nie pojęli,