Raz jeszcze okiem gęstwiny zapytał —

I pod mszystymi zniknął gałęziami:

Tu pika błyszczy, kołpak czerwienieje,

A tu, po dębie, coraz bliżej wierzchu,

Gdzieniegdzie gałęź144 szeleśnie czasami —

Aż oto razem postać zajaśnieje,

Gdzie sam szczyt drzewa tonie w ogniach zmierzchu.

8

Darmo Nebaba wodzi orlim wzrokiem

Nad różnolistnym gęstych puszcz obłokiem,