Po razy kilka pobożnie się żegnał:

Jeśli to szatan, żeby go krzyż przegnał;

Jeśli szpieg, w starca przebrany kłamliwie,

Żeby mógł znowu dostać go do ręku143!...

Lecz gdzie go śledzić, że tak wkoło głucho!

Ukląkł, przyłożył do mogiły ucho:

Tętnienie konia słychać w ziemi stęku.

Ha! Myśl szczęśliwa kręci się po głowie:

Oko najlepiej z tego dębu powie.

Wstał; ale jeszcze uchem wiatru schwytał.