Poważnie kipią dnieprowych wód męty;

A lasy, świeże jak powab nietknięty,

Po górach, dzikich jak rozpaczy czoło,

Rozległe brzegi obsiadły wokoło.

2

Wietrzna jesienna zawyła noc z dala,

Warzą się wiry w zamąconym łożu;

Wre chmur kłębami i niebo jak fala;

Złośliwy obłęd3 igra po rozdrożu.

Podróżny z cichym szeptaniem pacierza