Proszą, by u nas mogli być przyjęci.

Nam się też zdaje, że to nie zawadzi,

Przyjm ich, prosimy, do swojej czeladzi».

Coś pomyślawszy, zezwolił wódz na to:

Bo dwóch nareszcie ni zyskiem, ni stratą.

Kozacy, radzi z nowych towarzyszy,

Ruszyli dalej w porządku i ciszy.

15

Wieczór gęstniejsze168 rozsiewa tumany,

Brudniejszym niebo obłokiem zaciemia,