Tak go gwałtowne objęło zdziwienie;

Polacy stoją na oboim brzegu

I ślą ku niemu ogień bez przestanku;

A on się widzi w płomienistym wianku.

«Zdajcie się, zdajcie180! Kornym przebaczenie!»

Na wszystkie głosy Polacy wrzasnęli.

Patrzą po sobie Kozacy zdumieli.

Lecz wódz nie daje do myślenia chwili,

Więc ich przykładem i mową posili:

«Nic to, nic, bracia! Damy ład wszystkiemu,