Jak przeklętego Lucyfera skronie

Pałały dachy w ognistej koronie.

A echo piekieł, umarłych jęczenia,

A głazy siłą ciskane płomienia —

Tańcem i pieśnią tej uczty zniszczenia.

Wiadomość zrazu głucho się roznosi,

Coraz głośniejszym rozlega się gwarem:

Nebaba walczy nad pobliskim jarem

I przez posłańców o posiłek prosi.

«Kto wasz wódz?» — «Szwaczka». —