Jak gdyby oko zagniewane boże

Całkiem w płynący ogień się stopiło,

Z taką wściekłością, z tak rosnącą siłą

Wrzało nad zamkiem płomieniste morze.

Pożar, w podziemne zakradłszy się lochy,

Buchał jak z paszczy kłębami brudnemi;

W skrytych podkopach zapalone prochy,

Jak grom więziony, darły wnętrza ziemi.

Leżały wieże, czarne ziejąc dymy,

Jak obalone piekielne olbrzymy;