I topielicy skończyły się pienia.

29

Gdy duch mój zwiedzał dnieprowe pobrzeże

I na Kaniowa odpoczął ruderze,

Jeszcze tam wkoło wyszukał on ślady

Dnia okropnego ostatniej zagłady:

Jeszcze po ścianach krew się czerwieniła,

Gdzie żona, gnana morderców pogonią,

Mytą w krwi męża chwytała się dłonią:

Żadna wywabić nie mogła jej siła,