I jedną strunę z całego torbana.

Ani lat, ani pogody koleje

Nie mogły przyćmić złotego jej blasku;

A wiatr, kochanek, z pobliskiego lasku

Co noc z nią dawne odśpiewywał dzieje.

I jam polubił chrypliwe jej tony,

I z jej dźwiękami z czasem oswojony,

Gdym nieraz badał pilnie i ciekawie

O całej zamku kaniowskiego sprawie,

W końcu rozwikłać mogłem tajemnicę: