I tak głęboko myśli w nim zanurzy,

Jakby w zwierciedle serca swego burzy.

A tam błękity maluje odbicie

I obraz jego w odbitym błękicie,

Jakby go ręka stworzyła malarza.

Łuno38 tam słońca w zachodzie się mieni;

Obłędnym blaskiem gasnących płomieni

Mierzchnące nieba gasi, to rozżarza.

A kochankowi tak czas jakoś idzie,

Jakby się patrzył na lubą we wstydzie.