Zadrżały w wodzie żywe jej promyki:

Ach, jakie żywe! To oko Orliki!

Otóż się jawi i postać jej cała:

Widzi, jak z góry krok przyspiesza skory,

A od pośpiechu lica żywiej płoną,

A od radości częściej bije łono,

A od powiewu, co plącze kędziory

I kraśne wstęgi po plecach rozwija,

Z cienkiego stroju stan smukły przebija.

Już staje obok, już ją oto ściska,