Już, opętana, w konwulsyjnym rzucie
Ma w jego ustach złożyć ust swych czucie,
Już chwyta szyją57 dłońmi wywiędłemi,
Już... i, omdlała, leży już na ziemi...
Tylko pod pięścią skronie zachrupały,
A na oblicze zdroje krwi buchały.
«Ho-hop, szatanie, bierz teraz, co twoje!» —
Mruknął ataman i szedł w drogę swoję58.
24
«Tam, tam! Gdzie widać ognie, pod tą puszczą,