Łamie się księżyc jak ognista łuska.

Za lotnym dębem59 drobne wiry gonią;

Nadbrzeżne echa dźwiękiem wiosła dzwonią,

Jakby na zbiegłych żeglarzy wołały.

Szybko za nimi cofa się brzeg cały:

Głuszej ich wrzawa dolata60 Kaniowa,

Częściej po jarach światełko się chowa,

Już i szum puszczy zawiał im donośnie.

Cóż to za nimi coraz bardziej rośnie,

Im bardziej z brzegiem umykają góry?