Bo, biedni, nawet nie mają i tego,

Czym ich ataman tak często się grzeje;

I głód ich strawi, i wicher zawieje,

I jak po swoich Polacy tu zbiegą.

I sami z głodu, poczekawszy trochę,

Wlecą w sidełka jak ptaszyny płoche!

Niż grzać się w zamku czyż to będzie lepsze

Płynąć bez chęci popod lodem w Dnieprze?

Albo z gałęzi poglądać w obłoki

I z każdym wiatrem straszyć w gniazdach sroki?»