I w słowach twoich rozbrzmiała znów skarga

Nad nieszczęściami Labdakidów domu.

Straszną ja pomnę łożnicę97,

W której syn z matką zdrożne śluby wiąże.

Nieszczęśni moi rodzice!

Klątwą brzemienna dziś do was podążę,

Dziewiczość niosąc wam serca.

O drogi bracie, złowrogie twe śluby98

Były początkiem pogromu i zguby;

Tyś — choć zmarły — mój morderca.