Na płomienistym ołtarzu, lecz ogień

Nie chce wystrzelać ku górze, a sączy

Ciecz z mięs ofiarnych, wsiąkając w popioły,

Kipi i syczy, żółć bryzga w powietrze,

I spoza tłuszczu, co spłynął stopiony,

Uda wyjrzały na ołtarzu nagie.

Od tego chłopca wnet się dowiedziałem,

Że takie marne szły z ofiary znaki,

Bo on przewodzi mnie, a ja znów innym.

Tak więc chorzeje miasto z twojej winy.