I twarz przekrzywił, a słowa nie rzekłszy
Ima się miecza149; wraz ojciec ucieczką
Uszedł zamachu; natenczas nieszczęsny
W gniewie na siebie nad ostrzem się schyla
I miecz w bok wraża; lecz jeszcze w konaniu
Drętwym ramieniem do zmarłej się tuli,
A z ust dyszących wytryska mu struga
Krwawa na blade kochanki policzki.
Eurydyka wybiega za scenę.
Trup dziś przy trupie, osiągnął on śluby,