Przejrzałem biedny: jakiś bóg złowrogi

Zwalił na głowę swe brzemię,

Na szału popchnął mnie drogi,

Szczęście me zdeptał, wbił w ziemię.

O biada! do zguby

Wiodą śmiertelnych rachuby.

POSŁANIEC DRUGI

Panie! Ty nieszczęść masz wielkie zasoby.

Bo jedne dźwigasz w twych rękach nieszczęsnych

A drugie ujrzysz niebawem w twym domu.