Śnieżnych orłów lotny rój,

I zbroice liczne błysły,

I z szyszaków pióra trysły.

I wróg już wieńcem dzid groźnych otoczył

Siedmiu bram miasta gardziele,

Lecz pierzchł, nim w mojej krwi strugach się zbroczył,

Zanim Hefajstos18 ognisty w popiele

Pogrążył mury, bo z tyłu nawałem

Runął na smoka19 Ares z wojny szałem.

Bo Zeus nie cierpi dumnych głów,