Lecz tak na oślep, bo nikt się nie przyznał.

I my gotowi i żary brać w ręce,

I w ogień skoczyć, i przysiąc na bogów,

Że nie my winni, ani byli w spółce

Z tym, co obmyślił tę rzecz i wykonał.

Więc koniec końcem, gdy dalej tak nie szło,

Jeden rzekł słowo, które wszystkim oczy

Zaryło w ziemię; bośmy nie wiedzieli,

Co na to odrzec, a strach nas zdjął wielki,

Co z tego będzie. Rzekł więc na ten sposób,