Więc na gorącym zszedłeś ją uczynku?

STRAŻNIK

Tak się rzecz miała: kiedyśmy tam przyszli,

Groźbami twymi srodze przepłoszeni,

Zmietliśmy z trupa ziemię i znów nagie

I już nadpsute zostawiwszy ciało

Na bliskim wzgórzu siedliśmy, to bacząc,

By nam wiatr nie niósł wstrętnego zaduchu.

A jeden beształ drugiego słowami,

By się nie lenić i nie zaspać sprawy.