To trwało chwilę; a potem na niebie

Zabłysnął w środku ognisty krąg słońca

I grzać poczęło; aż nagle się z ziemi

Wicher poderwał i wśród strasznej trąby

Wył po równinie, drąc liście i korę

Z drzew, i zapełnił kurzawą powietrze;

Przymknąwszy oczy, drżeliśmy od strachu.

A kiedy wreszcie ten szturm się uciszył,

Widzimy dziewkę, która tak boleśnie

Jak ptak zawodzi, gdy znajdzie swe gniazdo