Egistem byli za drwali.

Ostrym mu głowę rozszczepią żelazem

A nikt nie płacze, że srodze

Pod tak strasznym zginął razem,

I sama w bólu zawodzę.

Lecz w tym żalu nie ustanę,

Nie zniecham skargi gorącej,

Dopóki patrzę w gwiazd smugi świetlane,

Patrzę w jasnego dnia słońce.

I ze słowikiem, co płacze swe dzieci15,