Szpetne to, choćbyś tak rzekła; poślubiać

Z powodu córki nie przystało wrogów.

Lecz ciebie ani upomnieć nie można,

Bo zaraz krzyczysz, że własnej my matce

Złorzeczym słowem. Po prawdzie ja w tobie

Nie mniej wciąż pani jak matki zaznaję,

Ja, co tu żyję wśród nędz i wśród męki,

Które mi matka i druh jej zadali —

A on tymczasem, uszedłszy twej ręki,

Nieszczęsny Orest marnieje gdzieś w dali.