ELEKTRA

Czyż wam się zdaje, iż w bólu i jęku

Srodze płakała, że wyła nad synem,

Który tak zginął nieszczęśnie? — Bynajmniej,

Lecz szydząc poszła precz stąd. — O, ja biedna!

Oreście drogi, śmierć moja w twym zgonie.

Znikłeś wyrwawszy nadzieję, co jedna

Jeszcze się tliła i drgała w mym łonie,

Że żyw tu staniesz, by pomścić rodzica

I mnie nieszczęsną. — Gdzież pójdę dziś, bracie,