Pycha rodzi tyranów; gdy pychy tej szały

Prawa i miarę przekroczą,

Runie na głowę ze stromej gdzieś skały,

Gdzie głębie zgubą się mroczą.

Nic jej stamtąd nie wyzwoli.

Do Boga wzniosę ja prośbę gorącą,

By zbawił tego, co nas ratował w niedoli.

Bóg mi ostoją i wiernym obrońcą!

A gdy ludzi czyn lub głos

Prawa obrazi i święte bóstw trony,