Niech ich straszny dogna los,

Skarci dumy wzlot szalonej,

Gdy za brudnym zyskiem gonią,

Gdy od ludzi złych nie stronią,

Świętość grzeszną skazą dłonią.

Któżby jeszcze się, chełpił, iż kary on groty

I bogów odeprze gniewy?

Jeśliby takie cześć miały roboty,

Na cóż me tańce i śpiewy?

Już do Olimpii nie pójdę, nie pójdę Delfów ja szlakiem,