Dojdę początku, chociażby był marnym.

Tej pono, że jest wyniosłą niewiastą,

Mojej nędzoty powstydzić się przyjdzie.

Ja zaś, co synem losu się być mienię

Dobrotliwego, nie doznam zhańbienia,

On-to mi matką, a druhy miesiące

Dały mi szmaty i dały szkarłaty.

Wobec tej matki zmiany się nie boję,

Gdy poznam w pełni pochodzenie moje.

STASIMON III