Aby potem z biegiem zdarzeń

Po snu chwili runąć z marzeń.

Los ten, co ciebie, Edypie, spotyka,

Jest mi jakby głosem żywym,

Bym żadnego śmiertelnika

Nie zwał już szczęśliwym.

Twe cięciwy miotły strzały

Gdzieś daleko za granice

Zwykłych szczęść i chwały.

Wróżą zmogłeś ty dziewicę,